Fakty, nie mity a zatem kilka spostrzeżeń z naszej strony.

W odpowiedzi na kryzys rządy niektórych krajów rozwiniętych uruchomiły poduszki finansowe i wprowadziły dekrety chroniące miejsca pracy – subsydiując pensje pracowników – i dochody – poprzez rekompensaty tym, którzy stracili pracę z powodu kryzysu.

Wiele akcji skupionych też było w celu wspierania miejsc pracy i dochodów tak aby zachęcić pracodawców do utrzymywania pracowników. Charakterystyką działań tych rządów jest:

  1. Wprowadzenie stanu wyjątkowego w kraju w fazie pierwszej (w Marcu), które umożliwiło przyspieszone uchwalanie dekretów, co umożliwiło szybkie wprowadzenie:
    • świadczeń dla pracowników, bezrobotnych oraz socjalnych
    • moratorium na kredyty hipoteczne dla kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji, gdzie roszczenia z tytułu długów nie będą podlegały wykonaniu.
    • moratorium zostało ustanowione na rachunki za media, gwarantujące świadczenie podstawowych usług, takich jak telekomunikacja, woda, prąd i gaz dla grup szczególnie wrażliwych.
    • wydłużenia terminów spłaty zadłużenia w wyniku oceny podatkowej, w tym płatności, które są już w okresie egzekucji lub są wymagalne na podstawie uchwał o odroczeniu lub podzieleniu płatności.
  2. W trakcie drugiej fali (Wrzesień), mimo iż stany wyjątkowe już nie obowiązują, wiele dekretów zostało wydłużonych, zwłaszcza pracowniczo-socjalnych.

Niezależnie od słuszności działań anty-covidowych (to nie jest temat tego postu), działania ekonomiczne rządów pomagają chronić gospodarkę przed totalną blokadą lub surowymi jej ograniczeniami. Ułatwiają też wprowadzenie restrykcji anty-covidowych.

Dopłaty do wynagrodzeń.

Koszt pracownika w hotelu to jakieś 20 – 50% wszystkich kosztów, w zależności od typu obiektu. Jest to pierwsze źródło kosztów, jakie jest na celowniku, w sytuacji kryzysu rentowności i płynności finansowej.

Jedną z podstawowych i najważniejszych akcji rządowych chroniących gospodarkę, było uruchomienie dotacji do wynagrodzeń. Aby zapobiec masowym zwolnieniom oraz ratować przedsiębiorstwa, w tym hotele rząd pokrywa część pensji pracowników, np:

Anglia – do 80% pensji, maksimum GBP 2 500 (12 530 zł) miesięcznie

Francja – do 70% pensji, maksimum EUR 6 927 (31 112 zł) miesięcznie

Niemcy – od 60% do 80% pensji, maksimum EUR 6 900 (30 982 zł) miesięcznie

Irlandia – 75% lub 80% pensji, maksimum EUR 410/tyg (7 365 zł) miesięcznie

Szwecja – 75% do 80% pensji, maksimum SEK 44 000 (19 354 zł) miesięcznie

w końcu Hiszpania – 70% do 90% pensji.

Wszystkie kraje chronią pracodawców wprowadzając zwolnienia lub przesunięcia kosztów socjalnych pracowników.

Przywileje zasiłku dla bezrobotnych.

Większość krajów, które tu wymieniam, albo zwiększyła wysokość istniejących zasiłków dla bezrobotnych, albo wprowadziła tymczasowe programy związane z korona wirusem, aby wspierać osoby, które straciły pracę, których jest coraz więcej.

W Wielkiej Brytanii i Irlandii zwykłe zasiłki dla bezrobotnych zastąpiono zryczałtowaną kwotą, której wysokość zależy od wielu czynników, w tym struktury rodziny i kosztów mieszkania – ale nie od poprzednich zarobków.

Z kolei wszystkie inne kraje oferują zasiłki dla bezrobotnych, które mają na celu zastąpienie części wcześniejszych zarobków.

Odszkodowanie dla osób samo-zatrudnionych/ na działalności gospodarczej.

W Szwecji osoby samo-zatrudnione mogą ubiegać się o 70–80% swoich poprzednich zysków, jeśli są członkami ubezpieczenia na wypadek bezrobocia a-kassa i przestały pracować.

Wielka Brytania, Francja, Dania stworzyły specjalne programy dla samozatrudnionych w odpowiedzi na korona wirusa, które mają na celu zastąpienie części ich wcześniejszych zysków. W Danii i Francji stanowią one znaczną część utraconych dochodów lub zysków osób samozatrudnionych. W Wielkiej Brytanii wszystkie osoby samo-zatrudnione, z wyjątkiem osób o najwyższych dochodach, kwalifikują się do płatności w wysokości 80% przeszłych zysków, niezależnie od tego, czy faktycznie ponieśli jakąkolwiek stratę biznesową w wyniku korona-wirusa.

Z kolei w Irlandii osoby samo-zatrudnione są uprawnione do zasiłku dla bezrobotnych lub dotacji do wynagrodzeń, a to, co otrzymują, nie jest powiązane z ich wcześniejszymi dochodami ani zyskami.

Patrząc na to co rząd robi w Polsce i porównując to do akcji innych rządów, wydaje się, że gospodarka polska nie ma szans. Polacy nie mają szans. Hotele nie mają szans.

Odwrócenie uwagi Polaków do walki z aborcją, pracami nad tarczami, bonami lub innymi akcjami, jest sprytnym posunięciem, tworzenia zasłony dymnej.

W Hiszpanii, przy takim wsparciu rządu, które co do zasady też jest krytykowane jako niedostateczne, decyzja o otwarciu hotelu jest starannie przemyślana. Obok oszczędności kosztów pracowników, obok odroczeń spłat kredytów, zamknięcie obiektu powoduje obniżenie wszystkich innych kosztów do minimum.

W Barcelonie 70% obiektów jest wciąż zamkniętych. Jest to spowodowane jedynym rozsądnym wyjaśnieniem: dopóki nie będzie popytu, dopóty nie będzie przychodu, obłożenia i średniej ceny.

W jakiś sposób ta prosta logika w Polsce nie zadziałała.

Wszystkie niemal hotele się otworzyły, kierowane nadzieją, że zezwolenie rządu na otwarcie przywróci popyt. Niektórzy też liczyli mocno na akcje w portalach socjalnych, lub otwierali się kierowani ankietami prowadzonymi na 400 obiektach? (10% wszystkich obiektów).Kiedy okazało się, że popytu nie ma, hotelarze i przedstawiciele izb twierdzili, że to przez zamknięte restauracje.

Kiedy “wywalczono” otwarcie restauracji, okazało się, że popytu wciąż nie ma. Nadzieje zaczęły budować hotele resortowe w sezonie letnim.

Skoro “nie było” zachorowań, “nie było” pierwszej fazy, lokalny popyt działał wspaniale. Tylko hotele miejskie i konferencyjne cierpiały, ale liczyły na swoje odrodzenie we Wrześniu i sezonie “biznesowym”. Jakby nie zdając sobie sprawy z sytuacji na świecie.

Na pomoc przyszedł bon turystyczny, który miał “odrodzić popyt”. Skutkiem wielu zabiegów i negocjacji było jednak jedno wielkie zamieszanie, nie warte całej akcji i czasu, ale było dobrą zasłoną dymną do nie wprowadzania prawdziwych akcji pomocowych, tak jak w Europie Zachodniej.

Do bonu turystycznego doszły tarcze w swoich kolejnych wersjach, które w porównaniu do tego co inne rządy wprowadziły miesiące szybciej, wydają się być osłem Don Quichota.

Znaleźliśmy się w sytuacji, gdzie mamy swoje instytucje i ośrodki, które są podzielone, działają jak zespoły złożone z Don Quichotów do walki z bardzo sprytnym rządem, który wydaje się mieć hotelarzy w tym samym miejscu co nauczycieli.

Drodzy Hotelarze, zamiast bić pianę, zamiast działać oddzielnie, jeśli nie ma możliwości na zjednoczenie wszystkich izb, ośrodków i indywidualnych hotelarzy do walki o prawdziwe przywileje, przynajmniej przekazujmy wyedukowane informacje, fakty i porady, twórzmy odpowiednią świadomość. Czas otworzyć oczy.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *